strona główna


2009-08-11 14:17:03

nie cierpie gor:P



super był ten weekend,
wyprawa w gory, rozmowy, słońce na usmiechnietej twarzy...

zdobylismy giewont i kasprowy wierch, jak dla początkujących skłonny jestem uznac to za sukces:)

ciekawa zmiana uczuc,
stoję przed górą i myślę sobie kuwa ale to wielkie, a ja taki maly człek,
pozniej sie wspinamy, nogi zaczynaja bolec w polowie drogi, i mysle sobie ze dobrze,
ze chodzilem na pilke i ten raz na basen.. kolejnego dnia od poczatku mialem problemy z wchodzeniem,
i z schodzeniem, kolana bolaly mnie jeszcze dwa dni po wyprawie..
Ale naciekawsze uczucie jest jak juz wszedlem na szczyt, wyprostowalem sie i ogarnalem horyzont,
niesamowity:)
hehe i ten dzieciak na giewoncie, ktory z calego serca jak smerf maruda oznajmil
'nie cieprie gor' hehehe,... mistrz

po za widokami i zachwytem, milo bylo porozmawiac o kobietach, zyciu i Bogu..
wyprawe uznaje za bardzo udana



skomentuj (0)