| clocksblog - archiwum: It never entered my mind |
|
strona główna 2009-06-23 00:47:04 It never entered my minda gdyby tak zaczac jeszcz raz, poczekaj, w bok. nie od konca, ani od poczatku, przeciac ten schemat ze poruszamy sie wzdloz odcinka, poleciec w dół, i lezec jak na miekkiej trawie, i patrzec jak krowa nie zmienia zdania.. bo podobno tylko one.. a nastepnie chodzic po goracym piasku, na wydmie, boso, tak by az pazylo, a pozniej schowac tam dlon, i dogrzebac sie do zimnego, albo byc tym latawcem co podtrzymuje ziemie by nie spadla w dol, albo jak wiatr, omijac gospodarstwa, drawniane stare płoty, stacje kolejowe z zarosnietymi torami po kolana trawą, albo miec koźlą brode i tak siedziec i tylko sie drapac, albo wiem, schowac sie jak kot gdzies za piecem i wyjsc na kopytka, albo pierogi podsmazane na patelni ze skwarkami... i zrobic do tego pomidory, z cebulką i smietaną.. i nie włączać radia tylko poczekać az zabiją dzwony albo usiasc na lawce, w bardzo cieply wieczor, i czekac az przyjdzie... kochac sie po zmroku.. albo nie, zostac tam samemu i nucic.. It never entered my mind... skomentuj (0) |